Blogowisko.org
Blog > Komentarze do wpisu
Być jak Estraven
 

            Był czas, że należałem do pewnego forum internetowego. Jedna z udzielających się osób posługiwała się nickiem Estraven. Wszystko zaś, czego się wtedy dowiedziałem o pierwowzorze, to tyle, że pochodzi z powieści Ursuli K. Le Guin, a bohater noszący to miano jest hermafrodyta. Zaintrygowało mnie, dlaczego ktoś wziął taki nick? W końcu nick, w taki czy inny sposób wyraża osobę, albo jego aspiracje… Cóż więc było (jest) takie w tym Estravenie?

            I tym faktem sprowokowany wkroczyłem w świat książek Ursuli Le Guin, co już samo w sobie było ubogacającym doświadczeniem, z czego jestem wielce rad. Przez długi czas jednak nie mogłem trafić na powieść, w której występowałby wzmiankowany Estraven. Poznając za to w pierwszej kolejności świat Ziemiomorza i inne dzieła Le Guin, coraz bardziej dawałem się porwać talentowi autorki.

            I wreszcie wiosną tego roku znalazłem! Lewa ręka ciemności (The Left Hand of Darkness) okazała się ukoronowaniem poszukiwań (co nie znaczy, że końcem przygody z jej autorką). Co więcej, okazała się również – moim zdaniem – jej najlepszym dziełem, z tych które przeczytałem. Wszak długi czas nie byłem w stanie pisać o dziejach Estravena, by jednocześnie nie wyjawić fabuły i jej zakończenia, czyli nie odbierać przyjemności z czytania tej lektury. Z drugiej strony jest to powieść tak bogata nie tylko w fabułę, ale w wizje odmiennego, fascynującego świata i - w równym stopniu – ważkich kwestii, które długo mogą pobudzać do rozważań.

            Lewa ręka ciemności to perypetie Genly Ai na planecie Gethen. Jego misją jest doprowadzić do zawarcia unii (sojuszu) pomiędzy osiemdziesięcioma światami (Ekumeną), a mieszkańcami tej mroźnej planety. Jego oferta staje się kartą przetargową w polityce dwóch istniejących na Gethenie państw, a zarazem źródłem podejrzeń (prowokacji). Therem Harth rem ir Estraven jest „uchem króla”, czyli kimś kogo byśmy nazwali kanclerzem, jednym z najważniejszych ludzi w królestwie Karhidu, tym który może doprowadzić do audiencji i zawarcia układu z Ekumeną, albo zaprzepaścić misje…

            Ai dostaje się w niewidzialną sieć interesów nie wiedząc, kto jest wrogiem, a kto sojusznikiem w tej misji. Sama zaś autorka ukazuje tu świat polityki, a właściwie dwa światy (systemy), które choć tak różne, w gruncie rzeczy podobne są w manipulowaniu obywatelami, w wyzyskiwaniu dla swych celów ludzi z zewnątrz (Le Guin znakomicie prezentuje jak wypełniając szlachetną misję można stać się narzędziem w rękach walczących frakcji).

            Lewa ręka ciemności to jednak nie powieść o polityce, choć umiejętnie ją portretuje. Jako się rzekło na początku Estraven jest hermafrodytą… jak wszyscy mieszkańcy tej planety. Ludzie na Gethen są ludzmi, gdzie nie ma podziału na kobiety i mężczyzn. Nie ma podziału na to, co męskie, i na to, co żeńskie. Biologia mieszkańców Zimy (bo tak również swą tę planetę) sprawia, że każdy może być zarówno ojcem, jak i rodzicielką potomstwa. To zaś zupełnie zmienia postawy ludzkie, w każdym razie z naszej perspektywy, dla której jest to coś niewyobrażalnego (może tylko na razie?). Prowokuje w ten sposób do zastawienia się, co w naszej męskości (kobiecości) jest wrodzone, a co kulturowe (sex a gender). Mężczyzna pragnie szacunku dla swej męskości, kobieta pragnie, by jej kobiecość była doceniona, niezależnie od tego, jak pośrednie lub subtelne byłyby te oznaki szacunku i doceniania. Na Zimie tego nie będzie. Tu jest się docenianym i szanowanym wyłącznie jako istota ludzka. Jest to zaskakujące przeżycie.[1] Istnieje więc równość, jakiej nie znamy… która także wyraża się w odpowiedzialności za dzieci (w naszym świecie spada to głównie na kobiety).

            Lecz to jeszcze nie całe bogactwo Zimy. Jest to świat z własną filozofią, religią, z własnym – uzależnionym od seksualności – postrzeganiem ludzi dwupłciowych. Bogactwo oryginalnego języka i pojęć, jak musiały zrodzić się w takim odmiennym świecie i którego są odbiciem.

            No dobrze, a jaki jest Estraven? To przecież najbardziej mnie intrygowało. Jest dzieckiem swojej ojczyzny, kultury, z której wyrósł, a jednocześnie zawiera się w jego osobie to co jest najlepsze w człowieku. I jest godnym nosicielem tego nazwiska, mimo, że jest w nie wpisana skaza. Jak bowiem można połączyć wierność ideałom z mianem zdrajcy, bez relatywizowania postawy ludzkiej? Dalekowzroczność, człowieczeństwo…

 

            Jedno, co mogę powiedzieć to, że człowiek, który przybrał taki nick, w mojej ocenie potrafił sprostać pierwowzorowi (na tyle, na ile go poznałem). Choć co ja mogę wiedzieć? Czy można wniknąć w Innego, jak w relacje z powieści? …

   

[1] – z rozdziału: Kwestia płci, w: Ursula K. Le Guin, Lewa ręka ciemności, przekł. Lech Jęczmyk, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1988

sobota, 30 sierpnia 2008, kagetora
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do notki:
Komentarze
2008/09/07 13:52:28
Jak miło przeczytać o jednej z moich ulubionych książek - na dodatek nagle stwierdziłam, że właściwie to powinnam przeczytać ją jeszcze raz, bo teraz chyba znacznie lepiej bym ją zrozumiała, a na pewno inaczej odebrała niż te dobre parę lat temu :) Osobiście uważam, że to jedna z najwybitniejszych powieści XX w. i jak mało która dotykająca problemu obcości - niech się połowa tzw. głównego nurtu schowa!
-
Gość: Dark Cavalery, public-gprs70039.centertel.pl
2008/09/10 09:24:44
Jak bym wiedział skąd to imię, nie przyjąbym tego pomysłu. Ale dobrze wykorzystam te informacje w kampanii:)
-
2008/09/12 18:25:41
@ Drakaina- rzeczywiście to najlepsza powieść o Inności, jaką kiedykolwiek czytałem i jedna z najlepszych powieści w ogóle:). I muszę też przyznać Tobie rację (zastanawiam się czy niestety?), że od pewnego czasu literatura głównego nurtu nie potrafi tak twórczo spojrzeć na pewne problemy jak właśnie fantastyka. Pozostaje więc cieszyć się, że w tej fantastycznej "niszy" powstają takie perły i je pokazywać:) i oczywiście wracać do nich też ;)
Zatem miłej lektury, a Tobie dodatkowo przyjemnego pobytu w Londynie:)

@ Dark Cavalery aleś sobie nick wymyślił, ale skoro jesteś incognito, to Ciebie nie wydam;). Zastanawiam się tylko, co jest takiego w Estravenie, że nie zgodziłbyś się na użycie tego imienia w kampanii RPG, gdybyś wiedział? :)
-
Gość: Cavalery Of Darknees, public-gprs83866.centertel.pl
2008/09/16 10:23:36
Zapatrywania seksualne Estravena powodują przytyk do mnie:) Tak mniemam:)