Blogowisko.org
Blog > Komentarze do wpisu
Baśń z guzikami
 

            Czy każdemu z nas choćby raz w życiu nie zdarzyło się poczuć niezrozumianym, odrzuconym? I w tym samym stopniu, czy każdy z nas nie miał ochoty znaleźć się w innym, lepszym świecie? Są to uczucia, które łączą nas z główną bohaterką baśni Neila Gaimana Koralina.

            Źle!

            Nowe mieszkanie. Nowe tajemnice. Nowi dziwni ludzie, a to samo stare pragnienie – aby odnaleźć swoje miejsce.

            Albo jeszcze inaczej.

            Nie wszystko złoto, co się świeci. Tak, jak nie każdy świat, który wydaje się spełnieniem marzeń jest dla nas dobry. To motyw stary jak świat – nie przeczę. Ale często nie chodzi o sam motyw, lecz sposób w jaki zostanie ukazany.

            Baśń Gaimana, którą najpierw przeczytałem dzieje się w kameralnej przestrzeni starego domu, w świecie niemal klaustrofobicznym, wśród kilku barwnych postaci. Tajemnica wisi w powietrzu i powoli niczym pająk rozwija swoją sieć grozy. Sądzę, że nie jest to opowieść dla najmłodszych, choć na pewno jest to baśń ze wszystkimi elementami niesamowitością i magicznością, a zarazem z przestrogą i morałem.

            Natomiast w ostatnią sobotę (14.03) zobaczyłem Koralinę Jones na ekranie kinie, wyreżyserowaną przez Henry’ego Selicka (on również jest autorem scenariuszu). W filmowej wersji przygód tej ciekawej świata dziewczynki od początku widać wprowadzone zmiany: nowy dom znalazł umiejscowienie w konkretnym zakątku świata (dokładnie USA), zaś w otoczeniu pojawił się rówieśnik – równie oryginalny jak Koralina. Postać może niekoniecznie niezbędna dla fabuły, ale jak się okazuje wprowadzająca wiele pozytywnego zamieszania. Dobrze też się wpisuje w korowód ekscentrycznych postaci stworzonych przez autora Amerykańskich bogów: dwie stare artystki, panny Spink i Forcible, które ubóstwiają szkockie teriery; pan Bobo – w filmie Bobiński – treser mysiego cyrku. Wszystko to w olśniewa bogactwem animacji. I nie chodzi o zastosowanie obrazu 3D. Raczej o groteskowy klimat i grafikę przypominające Sok z żuka (Beetle Juice). Wszak wydaje się to być zrobione z myślą o młodszych widzach, choć były też sceny, kiedy dziecko siedzące niedaleko naprawdę się bało.

            W nawiązaniu do samej książki, warto zaznaczyć, że bardzo miło jest usłyszeć dialogi wzięte wprost z przekładu Pauliny Braiter. I usłyszeć jedną z piosenek, której słowa też pochodzą z książki. Aranżacja muzyczna jest kolejnym plusem, tak jak i cała muzyka, którą wyczarował Bruno Coulais.

A gdzie te guziki? Może lepiej, żeby pozostały wśród nici, igieł i innych przyborów krawieckich…

Koralina i tajemnicze drzwi 3D (Coraline), reż. H. Selick, USA 2009

 
piątek, 20 marca 2009, kagetora
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do notki: