Blog > Komentarze do wpisu
Pamięć i tożsamość
Kiedyś zaprosiła mnie na koncert fortepianowy Liszta. Występował słynny pianista z RPA. [...]
- Ale co ci się nie podobało w tym wykonaniu? – spytała. – Wydawało mi się, że było wspaniałe.
- Nie pamiętasz? Płyta, której słuchaliśmy, pod koniec drugiej części była leciutko zarysowana. Zgrzyt! Zgrzyt! Bez tego zadrapania nie mogłem wczuć się w muzykę!
(Haruki Murakami, Na południe od granicy, na zachód od słońca)
* * *
Niemal identyczną anegdotę mógłbym opowiedzieć o moim bliskim koledze ze szkoły średniej – miłośniku Deep Purple i The Beatles.
Na wiele rzeczy dziś patrzę przez pryzmat pierwszych doznań, dawnych wspomnień. Zdaję sobie sprawę, że one wcale nie musiały być lepsze, czy piękniejsze, lecz to one ukształtowały odbiór świata...
Żaden Robin Hood nie będzie dla mnie prawdziwszy niż wizerunek wykreowany przez Michaela Preada. Żaden kapuśniak tak smaczny jak ten od mojej babci...
poniedziałek, 14 września 2009, kagetora